Szamotulska pływalnia na wolnym powietrzu to dla dużej ilości dzieciaków nielada atrakcja podczas pięknych, słonecznych dni beztroskich wakacji.
Coś dla dzieci i dla dorosłych. Na terenie pływalni znajduje się bowiem mały basen kąpielowy z brodzikiem dla najmłodszych, jak również 50-metrowy basen dla tych starszych. Jego głębokość sięga 180 centymetrów.
Na terenie pływalni od czasu do czasu organizowane są zawody w pływaniu czy inne atrakcje biwakowe - z ogniskiem i dobrą muzyką włącznie.
Wiele Szamotulaków jest bardzo emocjonalnie związanych z tym obiektem. To tutaj przychodziło się, by odpocząć, poopalać się i zrelaksować. Pamiętamy gdy jako małe dzieci prosiliśmy babcię czy ciocię, by poszły z nami popływać. Na włosy zakładało się wtedy czerwone wstążeczki - tak by opiekun szybko rozpoznał w tłumie kąpiących się nieletnich, swoją latorośl. A woda była lodowata. I najgorzj było wejść do wody, zanurzyć się. Potem już tylko uciechy, zabawy, wrzaski i krzyki dokuczających sobie dzieciaków.
Chłopcy podrywali dziewczyny, dziewczyny prezentowały swoje piękne stroje kąpielowe i cały ten czas upływał w błogiej zabawie - aż nadchodziła godzina dziewiętnasta i całe towarzystwo słyszało gwizdek ratownika oznaczający koniec zabawy na dziś. Powoli basen pustoszał, a do końca zostawali tylko najwytrwalsi - ci którzy tak szybko nie ulegali srogim ostrzeżeniom opiekunów basenu.
Tak było kiedyś i z pewnością tak samo jest dzisiaj - szum, gwar i zabawa! Tylko co na to działkowicze z okolicznik ogródków? Przyzwyczaili się już zapewne, że od czasu do czasu ktoś niepostrzeżenie zerwie jabłko z ich jabłoni, lub naderwie kilka garści wisień - zmęczonym po pół dnia pływania i głodnym dzieciakom można przecież wybaczyć.